C.D
Jadę dalej , mkne przed Siebie niczym pociąg z 8 godzinnym opóźnieniem , ale co tam wkońcu góry są a 21 ton robi swoje . Nie miałem co robić to zaczęłem machać ludziom jak debil , wkońcu któryś mi fakera pokazał to przestałem . Wyciągłem Danio , bo mi w brzuszeczku burczało i zjadłęm , chwile potem zadzwonił nowiusienki spedytor jeszcze nie przykurzony :L.
S: Dzień dobry , tutaj Tomasz spedytor .
J: Witam pana , co tam słychować?
S: Jakieś zlecenie dla pana czy coś ?
J: Heh nie jeszcze jadę do Budapesztu .
S: Ok to spoko . U mnie ogólnie nic szukam jakiejś fajnej traski dla pana bo Daniel narazie coś ma niby .
J: No to znajdź mi cos do Polski , bo kończy mi się paliwo już a kasy mało mam .
S: Ok coś poszukam dla pana .
J: Mów mi Waldik poprostu a nie pan .
S: Ok Waldzio , to szerokiej drogi.
J: No to szerokiego siedzenia za biurkiem , cześć.
Miły chłopak , skończyliśmy gadać włączyłem blokade kl. i leciałem dalej .
Zaczęło mnie cisnąć do toalety a pozatym był czas na pauze . Nie pozostawało mi nic innego jak stanąć na uboczu , wziąść papier i iść w las . Gdy wróciłem umyłem rączki , pooglądałem naczepe i autkko czy wszystko ok, dolałem troche wody do spryskiwaczy i do chłodnicy , następnie wzięłem aparacik i fociłem to i owo .
Wkońcu mogłem ruszyć , gdy ruszyłem ujechałem z 2 km skończył się las i zaczął wyjebiaszczy krajobraz . Tunele , góry normalnie poezja, aż głupio by było tego nie uchwycić .
[/i]Za tunelem dziwnie góry jakby się skończyły znów zaczęły się ... lasy . Wyciągłem laptoka włączyłem gadulca i patrze ktoś mi napisał , robiłem zeza aby patrzyć tu i tu . Napisał Bartuś z tekstem : ":E" napisał tylko to myśle sobie o co mu chodzi , odpisałem ":L" a on znów napisał :"E" chwile się podroczyliśmy gdy przeszliśmy do sedna , Bartek chciał mi dać za darmo 4 ciężarówki , bo mu się znudziły :E , mówiłem : Nie stary nie chce ,ale on się upierał . Wkońcu mu powiedziałem ,że ciężarówek nie rozdaje się na prawo i lewo to zajarzył , chwilke potem pogadaliśmy i prułem dalej . [/i]
Zauważyłem ,że auto stawiało opory chciało spać to myśle czas na pauze , więc zjechałem , ustawiłem się jakoś pod prąd , wyciągłem kucheneczke i 4 jajeczka oraz margarynke i zrobiłem jajecznice z boczkiem . Było pyszne , potem pozmywałem bo jakby inaczej , gdy już byłem urobiony wzięłem aparat i fociłem to i owo też , ale do uszy doszła mnie rozmowa jakiś turystów z Polski która mnie rozbawiła :E .
T1: Joasiu ,ale Ja Ci mówie ,że do Lizbony tylko 100 km .
T2 : Marek ,ale nie widzisz ,że tutaj są góry a w Portugali gór takich nie ma .
T1: Aśka Ty lepiej nie wątp w moje znanie terenu , nie zapomnij kto znalazł drogę do Warszawy z Pruszkowa !
T2: Tak tylko my mieszkamy w Warszawie pajacu , żadna filozofia.
T1: Taka mądra to prowadź .
T2: A żebyś wiedział , już 3 dni błądzimy i nic .
Wsiedli odjechali a Ja płakałem . Nie mieli mapy ani kompasu nawet i się w podróż wybierają coś czuję ,że oni prędzej wpakują się na prom w Calais niż do Lizbony dojadą .
Od tego focenia się tak zmęczyłem ,że poszedłem tylko wziąć prysznic i gdy wróciłem jeb^%em o glebe na łóżko i zasnęłem. Rano się obudziłem 15 minut po budziku , umyłem ząbki wypiłem sobie troche coli odpaliłem brykę i ruszyłem .
Z 20 km ujechalłem i doleciałem do Wiednia , piękno miasto ,ale czasu na zwiedzanie nie ma mam jeszcze z 4 godziny czasu tylko bo potem to mnie niby nie rozładują . Mijałem w Wiedniu piękne budowle , jednak co nasze Polskie to jednak lepsze ;]
Za Wiedeń już wyleciałem , ostatnie światła i pędzimy do Budapesztu . Po drodze mijałem parę ładnych panienek , zatrzymał bym się ,ale rypany czas , nie było mowy o stawaniu na siku , wolałem przyjechać wcześniej niż chwilę przed czasem. Gnałem dość ostro , wyprzedzając i będąc wyprzedzany .
Wleciałem do Budapesztu , myślałem gdzie może być ta firma ,ale nic nie przychodziło mi do głowy , stanęłem na przystanku spytałem się jakiegoś pana o drogę on mi wszystko po czesku powiedział , bo się tu sprowadził a pracuje akurat w tej firmie . Tak się zgadało ,że go podwiozłem bo miał do roboty wezwanie , chyba na mój rozładunek . 15 minut i byłem już w firmie , on wysiadł poszedłm gdzieś do budynku , a Ja zgasiłem auto i poszedłem do biura.

Pogadałem sobie chwile z szefami , pochwalili ,że tak szybko przyjechałem zaprosili na kawe , poczęstowali cukierkami , i dali w butelce jakieś Wino pół słodkie , myśle przyda się jak coś się w firmie opijać będzie , ciii. Wróciłęm wkońcu do auta i spytałem się gdzie mam cofnąć , pokazał mi chyba najgorsze miejsce , no cóż pan tu rządzi , jakoś po 5 krotnym przestawieniu wyrobiłem i ustawiłem się do rozłądunku . Oni odpalili widlaka znaczy 2 widlaki i mnie szybko rozładowali , odjechał potem na bok zamknąłem drzwi i stałem sobie czekając na zlecenie od spedytora , jednak nadal nic nie mam
KONIEC |